sobota, 20 lutego 2016

LBA 5

Hej, hej tutaj wasza kochana (albo nie) Fochatka. Tęskniłam za wami :) Na szczęście mogę spokojnie powiedzieć, że teraz został mi już tylko praca na blogu, nauczyciele już zemścili się za moją wolność w czasie ferii - sadyści. Dobra nominację dostałam od Natalii K, a ty macie dLINKb :) Ok, zaczynamy.

***

1. Skąd wzięłaś pomysł na pisanie tego opowiadania?
Grałam wtedy w SF i jakoś tak nagle dopadł mnie pomysł na nowe opowiadanie. Na początku miała być to szkoła z internatem, ale postanowiłam zmienić to w inną wersje mojego pierwszego fanfica z tej gry, który nadal błąka się po mojej szufladzie.

2. W jaki sposób odkryłaś grę "Słodki Flirt"?
To było tak dawno... Ale z tego co pamiętam to przeglądałam internet, a może oglądałam coś na YouTube'ie ? Nie ważne, w każdym razie zobaczyłam tam reklamę z Natanielem i od razu chciałam sprawdzić co to. Zagrałam w demonstracje i pokochała tę grę razem z wszystkimi bohaterami.

3. Twój sposób na wenę?
Nie mam takiego. :) Moja wena przychodzi kiedy chcę, to może być chwilia np. kiedyś podczas oglądania filmu wpadłam na pomysł nowego opowiadania. Co prawda kiedy czas mnie goni to wtedy znajduję sobie coś inspirującego do roboty, piosenkę, film, serial, itd. Długo by wymieniać.

4. Kim dla ciebie jest osoba czytająca twoje opowiadanie?
Osoby, które to czytają są dla mnie bardzo ważne. Piszę tutaj coś co lubię i ciesze się gdy ktoś to docenia, ciesze się też z krytyki jaką dostaje, bo wiem co wtedy muszę poprawić. Wszyscy czytelnicy są dla mnie ważni, dają mi motywacje do kontynuowania tej historii.

5. Gdybyś mogła przenieść się do anime/mangi/książki/gry (czy co tam chcesz) na jeden dzień, jaki tytuł by to był?
Nawet rok by mi nie starczył na zwiedzenie tego czego chcę. XD Nie mówiąc już o własnych światach, ale myślę, że wybrałabym anime Kuroko no Basket, wyściskała bym swojego kochanego koszykarza jak nigdy. Fangirl tak bardzo. ^^

6. Bez czego nie wyobrażasz sobie życia? Jakiegoś przedmiotu/osoby?
Nie wyobrażam sobie życia bez moich znajomych, bo to oni dają mi siłę do pisania. Nawet o tym nie wiedzą, ale zawsze mam takie poczucie, że mówią "Hej! Czas coś napisać, ty leniu!".

7. Jakie cechy najbardziej cenisz w drugim człowieku?
Cenie sobie szczerość, choć wiem, że to niemożliwe, ponieważ ja sama nie zawsze jestem szczera ze sobą, a co dopiero z innymi, oprócz tego cenie sobie też lojalność, chciałabym mieć pewność, że druga osoba mnie nie zostawi, nie ważne co się stanie.

8. Twoje ulubione imię?
W sumie mam dwa, męskie i żeńskie. Męskie to Dorian, a żeńskie to Katerina. Jakoś tak mi się podobają *.*

9. Jaki jest twój ulubiony przedmiot w szkolę?
Matematyka, matematyk i jeszcze raz matematyka!!!

10. Czy potrafisz opisać swoje opowiadanie w 3 słowach? Jeśli tak, jakie będą to słowa?
Ciężko będzie, ale co tam, spróbuję. Komedia, sarkazm, przyjaźń.

11. Twój sposób na nudę?
Pograć coś, pooglądać albo po prostu poczytać.

***

Dobra na dzisiaj to wszystko, dziękuje za nominacje i dziękuje wszystkim czytelnikom. Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale po wrzuceniu ostatniego rozdziału mój blog przeżył istny renesans. Dzięki! :D
Na sam koniec mam do was małe pytanie. Przed chwilą pojawiła się ankieta pt. "Przygotować coś na rocznicę bloga?", tak dokładnie o to chodzi. Chcę uczcić jakoś to wydarzenie i oddać głos ludowi, więc jeśli coś takiego chcecie to zagłosujcie, a jeśli nie, to też zagłosujcie. :D Ankieta potrwa 2 tygodnie, a po tych dwóch tygodniach (oczywiście jeśli będziecie tego chcieć) pojawi się strona, na której będziecie mogli dokładnie się wypowiedzieć czego oczekujecie, a ja wezmę wszystkie propozycje pod uwagę. Fochatka odmeldowuje się!
P.S: Zauważyliście, że od jakiegoś czasu co miesiąc pojawia się LBA? XD

poniedziałek, 8 lutego 2016

Rozdział 15

Nuuuuudaaaaa!
Siedzę już dwa tygodnie w domu, całkiem sam... I tak was to nie obchodzi prawda? Oczywiście, że wszyscy chcą słuchać mojego użalania się nad sobą. Hahahaha, nie słyszałam lepszego dowcipu. Wszyscy chcą wiedzieć CO SIĘ STAŁO, co nie? Dobra, opowiem wam wszystko co sama wiem.
Zaraz po tym jak zemdlałam - na skutek utraty krwi i obrażeń głowy - zabrano mnie do szkolnej pielęgniarki. Miałam dużo szczęścia, skończyło się tylko na siniakach i zadrapaniach. Moja czaszka wylądowała w opatrunku, razem z opatrunkiem dostałam nowy zestaw tabletek. Oczywiście nic nie mogę robić! Zero motoru, zero psów, zero zakupów. Jestem zdana na moją sąsiadkę i Zacka. Jedyne co sama robię to gotowanie, sprzątanie i pogaduchy z Rozalią lub Iris.
Swoją drogą dowiedziałam się co nieco o Amber. Wcale nie ma tak „przyjemnie” jak ja. Została zawieszona w prawach ucznia do końca tego roku szkolnego, ponadto nie może przystąpić do końcowych egzaminów. Czasem życie potrafi być sprawiedliwe, prawda? No nic. Idę spać, dobranoc.
***
- Dzień dobry, Renn. Czas wstawać. - Ktoś brutalnie ściągnął ze mnie kołdrę.
- Yyyy - jęknęłam cicho. - Zack jest dopiero dziesiąta, chyba mam prawo do wyspania się? - zapytałam markotnie.
- Oj, nie przesadzaj. - Chłopak uśmiechnął się ciepło. - Spotkamy się na dolę za dwadzieścia minut?
- Czterdzieści? - zaczęłam się targować,
- Trzydzieści, i ani minuty dłużej.
- Dobra, niech będzie trzydzieści.
Wstałam, umyłam się, ubrałam i zeszłam na dół. W kuchni czekały na mnie dwie torby pełne zakupów i cały talerz kanapek z szynką i serem.
Zack ma swoje zalety i wady, zawsze ma mało czasu, nigdy nie gadamy zbyt długo, mimo to uważam go prawie za brata. Opiekuńczość i troska jaką mnie obdarza jest naprawdę niezastąpiona. No nic, zjadłam kanapki i razem z Zackiem usiedliśmy do filmu pt. „Iluzja”. Spokojnie, chrupaliśmy popcorn i rozmawialiśmy o różnych rzeczach.
- Co słychać u twojej babci? - zapytałam od niechcenia.
- Mówię ci ósmy raz, to nie moja babcia tylko ciocia. - Zack posłał mi uśmiech.
- Dobrze, dobrze. Chciałam zapytać czy moje psy wam nie przeszkadzają?
- Daj spokój. Wież, że ciocia Róża uwielbia zwierzęta dla niej to sama przyjemność - zapewnił mnie.
- Kamień z serca.
- Cała ty. - Przewrócił oczami. - No nie, spójrz która godzina, muszę lecieć do kawiarni. - Szybko zaczął zbierać swoje rzeczy.. - Do zobaczenia jutro.
- Do zobaczenia.
Poszłam odprowadzić Zacka do bramy i przy okazji popatrzeć czy listonosz czegoś nie zostawił. Otworzyłam skrzynkę, wzięłam koperty i wróciłam do domu. Bez planów na popołudnie zaczęłam przeglądać koperty.
Reklama. Rachunek. Reklama. Reklama. Rachunek. Lis. Reklama. Czekajcie, list? Tak, to był list. Zwykł koperta, bez znaczków z napisem „Dla Renn”. Szybko rozcięłam list, a w środku była zwykła kartka. Napisano na niej tak:
„Życzenia powrotu do zdrowia
Zaraz będą egzaminy,
Więc odzyskuj szybko siły,
W szkolę nudą straszną wieje,
Bez Ciebie nic się tu ciekawego nie dzieje,
Nataniel się denerwuję,
Kastiel znowu wagaruje,
Ken się nad książkami trudzi,
A Rozalia nam marudzi,
Peggy męczy wszystkich pytaniami,
Ale Iris jej się nie chwali,
Violetta coś rysuję,
Melania dużo planuję,
Kim gdzieś znika,
Charlotte nas unika,
Klementyna Amber naśladuję,
Li się wiecznie maluję,
Żeby przerwać wielką ciszę,
Ja do Ciebie tutaj piszę,
Słodkie Amoris zaprasza,
W szczególności nasza klasa,
Wszyscy coś od siebie dali,
Byś wróciła do naszej sali.

Wracaj do zdrowia szybko, bo wszyscy tęsknią.
Mam nadzieję, że wiersz ci się spodobał.
Lysander”

Po kilkunastu nieudanych próbach przeczytania listu i nie nieuśmiechnięcia się zdecydowałam, że czas na obiad. Właściwie to próbowałam się tym zająć. Skończyło się tak, że bezmyślnie gapiłam się w zawartość mojej lodówki. Potem pogrzebałam w szafce obok i wyłożyłam miskę na blat.
Ding-dong.
Czy ja mam omamy, czy to dzwonek?
Ding-dong.
Nie jednak dzwonek. Spokojnie poszłam do drzwi. Szok! W drzwiach stali Lysander, Nataniel i Kastiel. SZOK! Nataniel i Kastiel, bez obrażania, kłótni i bijatyk.
Chwila, czy te tabletki na pewno nie powodują omamów?
- Cześć Renn, możemy wejść? - zapytał uprzejmie Lysander.
- Jasne. - Przesunęłam się.
- Gdzie podziałaś zwierzęta? - zagadnął Kastiel rozglądając się po mieszkaniu.
- Nie mam się przemęczać, dlatego moja sąsiadka pomaga mi przy psach.
- Ładnie mieszkasz - pochwalił Nataniel.
- Dzięki. - Uśmiechnęłam się do niego.
- Musisz podlizywać się jej za każdym razem? - podpuścił go Kastiel.
- Uff. - Westchnęłam, a chłopcy spojrzeli na mnie z przestrachem - Tak się cieszę, już wiemy, że to nie omamy. - Razem z Lysandrem wybuchnęliśmy śmiechem, a Nataniel i Kastiel oblali się rumieńcem.
- Nie byłoby nas tutaj... - zaczął z wyrzutem Nataniel.
- Gdyby ktoś nas tutaj nie zwabił - dokończył Kastiel, razem z blondynem spojrzeli morderczym wzrokiem na Lysandra, co wywołało jeszcze więcej śmiechu.
- Przecież to nie moja wina. - Lysander ledwo powstrzymał się od śmiechu. - Mogliście się zapytać czy nie idzie nikt inny.
Śmialiśmy się tak długo, aż „awanturnicy” dali sobie spokój z docinkami. Razem usiedliśmy przy stolę. Rozmowa zeszła z tematu rudzielca i blondyna na temat „Co u ciebie?”.
- Renn, co u ciebie? - zapytał Lysander.
- Właśnie, jak się czujesz? - dołączył Kastiel.
- Jak twoja głowa? - wtrącił Nataniel.
- Hej, spokojnie. - Podniosłam ręce w obronnym geście. - Czuję się dobrze. Moja głowa ma się świetnie. Poza tym strasznie się nudzę. Wstaje rano, jem śniadanie, siadam przed telewizorem. Nagle robi się popołudnie, jem obiad i znowu przed telewizor. Później z kolei robi się wieczór, więc jem kolację i idę spać. Następnego dnia jest dokładnie tak samo. Każdy dzień wygląda identycznie, zwariować można - zdałam pełną relacje. - A teraz dla odmiany. Lysander, opowiedz co ty robiłeś.
- Cóż... Roza zaczęła ostatnio kłócić się z Leo. No i...
- Stój - przerwałam mu. - Kto to Leo?
- Leo to mój starszy brat i chłopak Rozalii. - Spojrzał na moją minę „O czym ty mówisz?!” - Jak wracasz ze szkoły to mijasz jego butik, wiesz ten duży piętrowy budynek z przeszklonym frontem na parterze. - Lysander przewrócił oczami.
- Aaa. - Poczułam się jak idiotka.
- Wracając, Roza martwiła się o ciebie i poprosiła...
- Chciałeś powiedzieć „zażądała”. - przerwał Kastiel.
- Dobra, zażądała, abym sprawdził co u ciebie słychać. Przy okazji Nataniel chciał przynieść ci zeszyty, ale nie wiedzieliśmy gdzie dokładnie mieszkasz, dlatego zabraliśmy Kastiela.
- Dokładnie, to lekcje z całych dwóch tygodni, jeżeli będziesz miał z czymś problem to powiedz. - Nataniel wyciągnął DUŻY plik kartek.
- Jak powiem, że już mam problem, to co? - zapytałam czytając pierwszą stronę. - Dobra, nieważne. Nataniel twoja kolej.
- Amber ciągle marudzi i siedzi w domu. Moi rodzice próbowali wyjaśnić sprawę z dyrektorką, ale nic nie zdziałali.
- To prawda, że dyrektorka potrafi być nieustępliwa - dodał Lysander.
- Jest jak wrzód na tył... - zaczął rudzielec.
- Kastiel - ostrzegłam go.
- Amber niezbyt się tym przejęła. Rozgniewała się dopiero wtedy, kiedy uświadomiłem jej, że będzie musiała zdawać ze wszystkiego testy poprawkowe.
- Testy poprawkowe? Myślał, że jest tylko jeden test - zauważyłam.
- Oficjalnie tak, ale jeśli go nie zdasz piszesz test z każdego przedmiotu osobno - wytłumaczył mi Nataniel.
- Aha, ok. - Znowu poczułam się jak idiotka. - Kastiel, a ty co porabiasz? - zapytałam rudzielca.
- To co zawsze, czasem idę do szkoły, a czasem siedzie w domu.
- Chociaż przeważnie wybierasz drugą opcję - powiedział chłodno blondyn.
- Masz z tym problem? - Kastiel zaczął się denerwować.
- Dobra, spokój! - wydarłam się. - Wytrzymaliście już godzinę bez kłótni, ale postarajcie się jeszcze trochę. Kto wie, może pobijecie rekord? Poza tym powinnam zrobić coś do jedzenia. - Spojrzałam na swój zegarek - Zdecydowanie powinnam coś zrobić.
Nagle zapanowała dziwna jedność, wszyscy moi goście jak jeden mąż stwierdzili, że powinnam to zostawić i się nie przemęczać, wiecie takie tam pierdoły. Na szczęście udało mi się postawić na swoimi i przygotowałam cały stos naleśników na obiado-kolację dla wszystkich. Chłopakom bardzo smakowało moje „danie”, prawie pobili się o ostatniego naleśnika, którego i tak im zabrałam. Trochę jeszcze pogadaliśmy, aż przerwał nam mój telefon.
- Wiesz kto dzwoni? - zapytał Nataniel.
- Nie. - Spojrzałam na wyświetlacz. „Vanessa”. - Tak, już wiem. - Spokojnie odebrałam i oddaliłam lekko telefon od ucha. - Halo? - zapytałam.
- Cześć, Renn! - Dziewczęcy głos wrzasnął mi do ucha, byłam pewna, że chłopacy to usłyszeli. - Mam dla ciebie cudowną wiadomość, ale najpierw wiesz, że Laeti ma nowego chłopaka. Jest uroczy... - Van zaczęła głośno świergotać.
- Van...
- ...miły, dobrze wychowany...
- Van...
- ...i taki... No wiesz, taki kja~...
- Van...
- Szkoda, że za tydzień już go nie będzie to takie...
- Vanessa! - krzyknęłam
- Co?
- Ważna wiadomość, możesz do niej przejść mam gości.
- Dobra, spokojnie... - Usłyszałam jak bierze głęboki wdech - Sam wraca.
- Co?! - zapytałam z niedowierzaniem.
- Wyobrażasztosobiejegoojciecwkońcuskończyłtądziwnąpodróżiwracajączytoniecudowne??Przyznajsercecibijezradościconie?? - wyrzuciła na jednym wdechu. - No nic to pa. - Nim coś odpowiedziałam już się rozłączyła.
- Jeju. - Spojrzałam na wyświetlacz. - Naprawdę kiedyś mnie wykończysz.
- Kto to był? - zapytał podejrzliwie Lysander. - Strasznie krzyczał.
- Vanessa? Spokojnie ona tak ma, kiedyś na pewno przez nią ogłuchnę. - Uśmiechnęłam się do swoich myśli. - Znamy się od gimnazjum. To cud, że jeszcze nie ogłuchłam.
- Więc jednak masz znajomych? - zapytał zadziornie rudzielec.
- Oj, nie bój się, nie zaliczasz się do nich - opowiedziałam jadowicie.
- To oni? - zapytał blondyn patrząc na zdjęcie na mojej lodówce.
- Tak. - Wzięłam zdjęcie do ręki. - To ja, tutaj jest Vanessa, Laeti i jej aktualny chłopak, Dajan, Jada, Sam, Dorian i jego dziewczyna Priya, o jeszcze Raf, Mat i nawet mój brat, zasłonił się bluzą. Muszę mu kiedyś o tym wspomnieć. - Pokazałam wszystkich po kolei.
Po jeszcze dwóch godzinach chłopacy rozeszli się do domów. To był naprawdę miły dzień, nigdy bym nie pomyślała, że wszyscy tu przyjdą. Można powiedzieć, że zostaliśmy przyjaciółmi. No tak, nowi przyjaciele przychodzą, a starzy właśnie wracają. Mam nadzieje, że przyszłość nie upomni się o wszystkich, których znam.
Dobra, idę sprawdzić czy te tabletki na pewno nie powodują omamów, jeśli okaże się, że cały dzień przegadałam z krzesłami to chyba zadzwonię do Amber i zostanę jej nową najlepszą przyjaciółką.

***

Hej, hej dzisiaj postanowiłam zabawić się w Lysandera (typ: pisarz :D ). W sumie nie mam nic do dodania, rozdział powstawał w pośpiechu, ponieważ cały tydzień zawalono mi sprawdzianami, kartkówkami i powtórzeniami. Nawet nie mam co teraz pisać. Dobra czas na mnie.
Fochatka odmeldowuje się!

poniedziałek, 25 stycznia 2016

LBA 4 :D

Szczerze to miałam zrobić to wczoraj, w sensie odpowiedzieć i wstawić, ale taki ze mnie leń, że mi się nie chciało. :D To wszystko przez te ferie, przez nie zbaczam na złą drogę. Dobra, po prostu jestem śmierdzącym leniem i już. XD Ok, nominacje dostałam od Domi L, wielkie dzięki! Na dole macie link do jej bloga. Rozgrzałam się już pisząc wstęp, teraz jedziemy z pytankami! ^^

***

1. Jakie jest twoje ulubione zajęcie?
Jasne, że pisanie. No może jest na równi z czytaniem. XD Już nic nie mówię.

2. Masz jakieś zwierzęta? Jeśli tak to napisz jakie masz.
Mieszkam na wsi, a wieś posiada dwie charakterystyczne rzeczy. Zwierzęta i wolny internet. <Hahaha, ale z ciebie śmieszka.> Dobra, po co ten sarkazm ? Już mówię! Mam dwa psy i kota.

3. Czy po napisaniu obecnej historii planujesz napisać nową ?
Tak, jasne, że tak. Chociaż szczerze wątpię, żeby to była kolejna historia z SF. Postaram się wyciągnąć z obecnej wszystko do samego końca, a potem cóż... Myślę, że zajmę się własnymi pomysłami. Szczerze uważam, że my - fani wyciągnęliśmy już wszystko co się dało z tej gry. Wszystko już powiedzieliśmy i napisaliśmy, dlatego nic nowego z tego nie wymyślę, zarówno teraz jaki i potem.

4. Twoje ulubione gatunki? (np. komedia, romans)
Komedia, jasne. No i może jakaś fantastyka.

5. Masz jakieś ulubione anime? Jeśli tak to wymień co najmniej 3, max 5.
Shokugeki no souma, Kuroko no basket, Shingeki no kyojin (Attack on titan), Puella magi (mahou shoujo) madoka magica, Tokyo ghoul

6. Najśmieszniejsza sytuacja w twoim życiu? (opisz ją krótko)
To pytanie sprawiło mi małą trudność, bo ze mnie taki no life, że głowa pęka. No, ale jakoś udało mi się coś wybrać. Było to parę lat temu, w wakacje. Ja i moją koleżanka grałyśmy u mnie na podwórku w badmintona. Grałyśmy, aż lotka utknęła nam na drzewie, a my dwa niedorozwinięte mózgi, zamiast myśleć, chciałyśmy ściągnąć ją rakietkami. Skończyło się tak, że jedna z rakietek utknęła nam na drzewie. Więc znowu dwa niedorozwinięte mózgi wymyśliły, że możemy to czymś zrzucić. Poszłyśmy po frizbi i zaczęłyśmy rzucać. No i znowu frizbi utknęło nam na drzewie. Dopiero potem wpadłyśmu na pomysł "Hej, może weźmiemy jakiś kij i ściągniemy?" Boże, jaki przypał. XD

7. Owoce czy warzywa? Co wolisz?
Owoce. ^^

8.Piosenka na dziś?
Mówisz i masz. Nightcore - Candy

9. Jaki jest twój ulubiony film?
Piraci z Karaibów, wszystkie części. :D

10. O czym pomyślałaś w tej chwili?
Boże, jak ja napiszę tą 5. XD Wyjaśniam, piątkę napisałam dopiero na końcu i praktycznie cały czas o tym myślę. XD

11. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Zawsze jest to pytanie, no zawsze! XD W skrócie lubię pisać, czytać książki, oglądać seriale, anime, filmy i słuchać muzyki.

***

Jak mówiłam oto (:LINK:) Skończyłam! Wielkie dzięki za nominacje Domi, a my moi drodzy czytelnicy widzimy się już w lutym z nowym rozdziałem. Nie mam co pisać, ani kogo nominować, więc kończę.
Fochatka, odmeldowuje się!

wtorek, 12 stycznia 2016

Rozdział 14

DZIEŃ 4  !Już piątek!
To dzisiaj. Nie mam planu, nawet nie wiem czy złapię złodzieja. Oby te teorię okazały się słuszne. Wiem, że skradziono sprawdziany, ktoś kto to zrobił nosił bransoletkę z turkusowymi perełkami. Sprawca musiał mieć dostęp do klucza Nataniela, inaczej nie ukradłby go. Złe oceny to też jakiś trop, prawda? Muszę porozmawiać z moimi podejrzanymi, to wiem na pewno. Podejrzani:
Amber - ma słabe stopnie, lubi oszukiwać, Nataniel to jej brat z łatwością zabrałaby mu klucz, bransoletka może do niej należeć.
Klementyna - jest cwana, ma dobre oceny (zakładam, że to przez „pomoc” Kena), raczej nie miała dostępu do klucza Nataniela (ale mogła go ukraść), bransoletka może do niej należeć.
Kastiel - największy leń Słodkiego Amoris, nie lubi się przemęczać, a jego oceny wyraźnie krzyczą o pomstę do nieba, ma zapasowy klucz głównego gospodarza, więc po co kradłby Natanielowi jego własny, raczej nie nosi damskich bransoletek (chyba, że o tym nie wiem).
***
Renn spięta przemierzała szkolny korytarz. Po raz kolejny sprawdziła czy bransoletka nadal leży w jej torbie.
Ciągle miała cichą nadzieje, że to tylko zły sen. Zaraz się obudzi i pewnie spóźni na kolejną nudną lekcję biologii. Oczywiście, że nie ma na to szans. Renn po prostu bała się konfrontacji z podejrzanymi uczniami.
Cały dzień unikała tej trójki, Amber i Klementyna raczej za nią nie przepadały, więc same schodziły jej z drogi. Problemem był Kastiel, cały dzień próbował ją zaczepiać. Czerwonooka starała się rozmawiać tylko z Iris i Lysandrem, ale przy nim? Przy nim, było to absolutnie nie możliwe! Co ona ma zrobić? Wiedziała, że będzie jej ciężko, ale aż tak ?!
- Obraziłaś się? - Usłyszała za sobą Kastiela.
„Koszmar czas zacząć.” pomyślała dziewczyna.
- Hej? - Chłopak złapał ją za ramię. - Wiem, że nie było mnie parę dni... I wiem, że mogłem ci o tym powiedzieć... Ale nie musisz się obrażać... - Renn spojrzała na twarz chłopaka, która powoli zaczęła się lekko rumienić.
- Hahaha.
- Co? - Chłopak zrobił zdziwioną mnie.
- Uff... - westchnęła. - Nigdy nie pomyślałam, że możesz przyjść do mnie z taką miną.
- Dobra, już sobie idę. - Chłopak naburmuszył się.
- Czekaj muszę cię o coś zapytać! - krzyknęła za nim Renn.
- Tak?
- Wiesz do kogo to należy? - Dziewczyna pokazała chłopakowi bransoletkę.
- Na pewno nie moje, nie mam zamiłowania do takich błyskotek. - Spojrzał na nią podejrzliwie. - W co ty się zno...
- Dzięki! - rzuciła czerwonooka i pobiegła dalej.
Dobra, zapytała i przeżyła. Kamień z serca, przynajmniej może teraz spokojnie poszukać Klementyny i Amber. Oby pierwsza trafiła się Klementyna, lepiej zaczynać od mniejszego zła. Ledwo o tym pomyślała, a jej cel pojawił się tuż przed nią. Renn spokojnie podeszła do różowej „damy”. Już miała się odezwać, kiedy uświadomiła sobie...
- Ej, ty! - krzyknęła piskliwie Klementyna
.... że to może nie być dobry pomysł.
- Ej! - powtórzyła się dziewczyna.
- Cześć, Klementyno. - Renn wysiliła się na uprzejmość.
- Żadne cześć, przez ciebie musiałam sama zrobić zaległą pracę domową. - Różowa była zła.
- To raczej normalne, że samemu odrabiasz pracę domową. - Czerwonooka spojrzała podejrzliwie na dziewczynę. - Nie zastanawiałaś się nad zmianą koloru swoich ubrań?
- Oczywiście, że nie. - Klementyna spojrzała przenikliwie na Renn. - A niby na jaki kolor miałabym zmienić swoje ciuchy? - zapytała podejrzliwie.
- Może na turkusowy?
- Phy - prychnęła. - W całym liceum tylko Amber nosi turkusowe rzeczy, ten kolor jest jej, i tylko jej.
- Serio? A co nosi? - zapytała zdziwiona Renn.
- Czy ja wiem... Dużo rzeczy na przykład biżuterię. Kiedyś nosiła taką słodką bransoletkę z turkusowymi perełkami, ale ostatnio ją zgubiła - powiedziała smutno Klementyna.
- Szkoda. - Renn klasnęła w dłonie. - No nic, muszę już iść.
Jak najszybciej się dało czerwonooka uciekła od Klementyny. Całe szczęście, że jej podstęp się udał. Wiadomo, że Klementyna nie wsypała by Amber, jest za bardzo w nią zapatrzona. Gorzej jeśli Amber już wie, że Renn ma jej bransoletkę.
Niestety nie ważne gdzie była, nigdzie nie znalazła Brygady Amber. Zmęczona stanęła w głównym korytarzu, wtedy zobaczyła jak Li zamyka drzwi do sali A. Czerwonooka na palcach podeszła do drzwi, lekko je uchyliła i zaczęła nasłuchiwać.
- Dobra już jestem - powiedział Li.
- I co? - zapytała Charlotte.
- Nigdzie jej nie ma. Ktoś musiał ją zabrać.
- Co?! - krzyknęła Amber - Jak to jej nie ma?!
- Amber, ciszej - upomniała ją Charlotte.
- Phy, nie po to ukradłam sprawdziany i ten klucz, wszystko miało pójść gładko! Nie mam ochoty, zostać ukarana - Amber zaczęła histeryzować.
- Co z tego, że ktoś znalazł twoją bransoletkę. Wątpię, że zorientował się do kogo ona należy - uspokoiła ją Charlotte.
- A nawet jeśli, nadal nie wie gdzie są sprawdziany - dodała Li.
- Jesteś tego pewna? - Amber powoli odzyskiwała spokój.
- Jasne, sprawdziłam twoją szafkę po drodze. Teczka wciąż jest na swoim miejscu. Cały czas leży wci...
Renn przestała podsłuchiwać i bezszelestnie poszła w stronę szafki Amber.  Korytarz w tej części szkoły był cichy i spokojny. Poszukała szafki Blondi. Czerwonooka wcisnęła wsuwkę do zamka szafki i zaczęła przy nim majstrować. Po pewnym czasie zamek ustąpił. Teczka faktycznie była w środku, została wciśnięta między książki. Renn zabrała ją, zamknęła szafkę i ulotniła się z miejsca. Chwilę potem zobaczyła Nataniela. Chłopak zupełnie nie przypominał siebie, był blady jak ściana i strasznie się garbił.
- Nataniel. - Podeszła do niego.
- Renn? - zapytał słabym głosem.
- Wiem, że jesteś smutny, ale nie mów mi, że dostałeś przez to amnezji -  zażartowała.
- Smutny? To mało powiedziane - powiedział smętnie.
- To mam coś na poprawę humoru. - Rzuciła mu teczkę.
- Co to? - Obejrzał teczkę. - Gdzie to znalazłaś?! To... to...
- Sprawdziany - dokończyła za niego z wielkim uśmiechem.
- Uwielbiam cię. - Nataniel zamknął ją w uścisku i cmoknął w policzek.
Po chwili oboje się od siebie odsunęli, a ich policzki płonęły dziką czerwienią. Nataniel chrząknął znacząco.
- Przepraszam, że chciałem cię odsunąć od całej sprawy, to było głupie z mojej strony.
- To prawda, to było bardzo głupie - przytaknęła mu.
- Mogę się chociaż dowiedzieć gdzie były te sprawdziany?
- W szafce... - Zawahała się.
- Amber, prawda? - zgadł.
- Tak, ale skąd wie...
- Miałem wrażenie, że klucz na pewno nie został w szkolę. Cały czas mam go przy sobie, tylko w domu z nim nie chodzę - przyznał.
- To wiele wyjaśnia. - Renn uśmiechnęła się lekko.
- Teraz powinienem iść z teczką do dyrektorki, zanim mnie znajdzie i rozszarpie. Wolę nie ryzykować - powiedział na odchodne.
- Wisisz mi duży deser! - krzyknęła za nim.
- Wiem, wiem i obiad! - odkrzyknął jej.
Renn z wielkim uśmiechem podeszła do swojej szafki, spokojnie ją otworzyła i zaczęła wrzucać do niej książki. Następnie zamknęła szafkę na klucz, ledwie schowała kluczyk. Odwróciła się.
Właśnie wtedy uderzyła z impetem o rząd szafek. Przed oczami mignęły jej tylko blond włosy.
- Nie powinnaś grzebać w nieswojej szafce - powiedziała spokojnie Amber. - TY ŻMIJO,   UKATRUPIĘ CIĘ!!! - krzyknęła.
Amber niezdarnie próbowała uderzyć czerwonooką. Po trzeciej próbie zrezygnowała, zamiast tego rzuciła się na rywalkę z paznokciami.
Renn dostała zastrzyku adrenaliny, wymierzyła pięścią w brzuch Blondi. Siostra Nataniela cicho jęknęła z bólu, ale zaraz znowu próbowała zaatakować. Renn uniknęła niezdarnego ciosu i uderzyła z całą siłą w twarz Amber. Dziewczyna poleciała na gablotę.
- ZAPŁACISZ MI ZA TO!!! - wrzasnęła.
Amber podjęła kolejną próbę rozszarpania twarzy przeciwniczki. Renn znowu udało się odskoczyć, kiedy coś uderzyło ją w tył głowy.
Dziewczynę przeszyła ostra fala bólu, sięgnęła ręką do źródła tego uczucia i poczuła jakąś lepką maź. Amber znowu zaatakowała z czymś w ręce, czerwonooka spróbowała się uchylić, ale działała o wiele wolniej niż przedtem.
Ból stał się silniejszy, tym razem dobiegał z prawej strony. Dziewczynie stanęły mroczki przed oczami. Poruszała się jak we śnie, ledwo zarejestrowała fakt oparcia się o szafki. Amber znowu uderzyła a z prawej strony czoła zaczęła płynąć jakaś ciepła ciecz.
Dziewczyna poczuła jak upada na ziemię. Blondi kolejny raz zamachnęła się żeby uderzyć, ale przeszkodził jej siarczysty policzek, który dostała od... Nataniela?! Z drugiej strony Lysander wyrwał jej przedmiot, którym Renn oberwała. Dziewczyna nie zdążyła przyjrzeć się co to było, kontury niebezpiecznie się rozmyły. Kiedy Kastiel klęknął przed nią i zaczął coś krzyczeć. Chyba wołał jej imię, ale nie mogła go zrozumieć.
Wpatrywała się tępo w jego oczy w jego cudowne, brązowe oczy, w jego ciepłe, brązowe oczy... I wtedy pochłonęła ją ciemność.

***

Jeeeej ! Wasz wyczekiwany rozdział już jest. No dobra, mój wyczekiwany rozdział, ale uwielbiam bójki. :D Nigdy nie lubiłam bezradnej Su z SF, dlatego pokusiłam się o takie tam małe przeróbki np. asertywnego Nataniela. Tak w szybkim skrócie mego krytycznego oka: myślę, że trochę ponaciągałam parę momentów, ale tak spieszyło mi się do ostatniej sceny... Wybaczcie, ale koniec był zaplanowany tak od początku, ta ulga kiedy wreszcie zrealizujesz jeden pomysł jest ogromna. :) Do tego od piątku zaczynają się moje ferie, nadrobię zaległości z pisania <zaciera ręce i śmieje się złowieszczo>. Dobra chyba już się wypisałam, napiszcie w komentarzach kiedy wy macie ferie, oceńcie jakość rozdziału, a w ogóle to jak wam podoba się moje zakończenie historii ze skradzionymi sprawdzianami ? Jestem ciekawa.
Fochatka odmeldowuje się :D

czwartek, 31 grudnia 2015

LBA 3 *.*

He he he... Kolejne LBA... tia... Tym razem nominację otrzymałam od Sary, wielkie dzięki. Jeśli ktoś z was jest zainteresowany to tutaj macie :*LINK*: Bez zbędnego pisania wstępu przejdźmy do naszych pytań. :D

***

1. Masz zwierzątko ? Jeśli tak, to jakie.
Zwierzątek ci u mnie dostatek. :D Mam psa i kota. :)

2. Jakiej muzyki słuchasz ?
Słucham dużo i prawie wszystko, co wpadnie mi w ucho. Nie mam jakiegoś konkretnego rodzaju muzyki, po co się ograniczać. :) Ostatnio poszłam bardziej w rock, ale słucham też różnych nightcore'ów. No i muszę pozostać wierna swoim ulubionym Vocaloidom (Drogi czytelniku, jeśli nie wiesz co to jest, to wpisz to google, a dowiesz się czegoś ciekawego :D ).

3. Jest rzecz, którą kochasz robić ? (oprócz pisania)
Lubie poczytać dobrą książkę albo mangę, oglądać jakieś filmy, anime lub seriale i posłuchać muzyki. :)

4. Twój ulubiony przedmiot w szkolę ?
Uwielbiam matematykę. Te liczy ! Te równania ! Te cyferki ! *.* Tak wiem dziwny ze mnie człowiek. -__-

5. Jak lubisz spędzać wolny czas ?
Najlepiej mi w domku, chociaż zdarza mi się wychodzić czasem gdzieś ze znajomymi. Oprócz tego lubię popisać i porobić wszystkie inne rzeczy wymienione w pytaniu 3.

6. Masz jakieś opowiadania, które piszesz do "szufladki" ?
Tak, jasne że tak. W mojej "szufladce" jest fanfic z Igrzysk Śmierci i projekt "Kotołak i Człowiek", oczywiście pewnie i tak kiedyś zrobię z tego blogi. :D Oprócz tego piszę też wierszę i teksty piosenek.

7. Twoja ulubiona książka ?
Z tego co pamiętam to w pierwszym LBA pisałam o "Na skraju jutra", ale wiadomo że kobieta zmienną jest. :D Od tamtego LBA minął szmat czasu i już zdążyłam zmienić ulubiony tytuł, teraz uwielbiam serie "GONE: Zniknęli"- Michael Grant.

8. Jak często sprawdzasz bloggera ?
I tu mnie masz. O.o Wiedziałam, że kiedyś padnie to pytanie... No dobra, domyślałam się! Sprawdzam bloggera co najmniej raz dziennie (chyba O.o).

9. Jakie potrawy lubisz jeść na święta ?
Uwielbiam sałatkę i pierogi z kapustą i grzybami. Są takie dobre. :P

10. Twoja ulubiona tematyka opowiadań/książek ?
Tylko fantastyka, chociaż zdarzają się wyjątki.

11. Zadowolona z nominacji ? xD
Jasne, że tak. Każda z tych nominacji to fajna zabawa, zwłaszcza odpowiadanie XD, chociaż z tym myślenie to różnie. Wielkie dzięki za tą nominacje, a tak na marginesie: Zabrakło ci 11 pytania czy co?! XD (spokojnie to żart :D ). No i korzystając z okazji, życzę Ci super nowego roku i żeby następny rok był tak pełen weny i chęci do pisania (a nawet bardziej) jak poprzedni. :)

***

Ale skoro składam życzenia Sarze to wypada i wam, co nie ? Życzę wam spełnienia swoich postanowień noworocznych, marzeń oraz życzę wam, żeby 2016 był jeszcze lepszy od 2015. A i jeszcze życzę (boże jak ja nadużywam dzisiaj tego słowa) i wam i sobie kolejnego wspólnego roku. Bo pamiętajcie ten blog nie jest dla mnie, tylko dla was i tworzą go ci, którzy czytają każdy rozdział i dobrze się bawią obserwując rozwój pisanej tu opowieści. Ojej jak sentymentalnie się tu zrobiło XD. Jeszcze raz wesołego nowego roku, a teraz gdzie te kieliszki ?! Pa pa :* <toast>

wtorek, 29 grudnia 2015

LBA 2 O.o

Nie spodziewaliście się drugiej edycji co ? Hehe... Ja też nie XD Dobra, nominacje dostałam od Aika'san, a jeśli ktoś czuje głód niewiedzy i pyta się "Kto to jest ?! Wtf ?!!!" to tutaj specjalnie dla was (i innych) ^^Link^^. Ok skończyło się ględzenie dawać te pytania !!!

***

1. Ulubiony kolor ?
Niebieski ^^

2. Lubisz czytać kryminały ?
Niestety, ale nie. Nie wiem nawet czy jakiś kiedyś przeczytałam XD

3. Dlaczego akurat taka tematyka bloga, a nie inna ?
Boże w moim wykonaniu to może być temat rzeka, ale postaram się to szybo skrócić. Ogólnie z blogami startowałam 4 razy i za każdym razem poniosłam porażkę (tia 4 klęski) i kiedyś jak grałam w SF stwierdziłam, że jak znowu wystartuje z jakimś pomysłem to nikt mi głowy nie urwie. No i postanowiłam, że ok dobijamy do 5. Pomysłów miałam megaa dużo, ale że z SF jestem bardzo związana, serio jak odkryłam te grę były tam tylko 3 odcinki, a dzisiaj jest ich 28. No i tak sobie pisałam do szuflady ten mój fanfic, aż go tu wrzuciłam. Jak widać do 5 razy sztuka :D

4. Gdzie szukasz inspiracji, kiedy Twoja wena zgubiła się w lesie ?
Najczęściej wena przychodzi tak sobie kiedyś tam, ale jak nie mam pomysłu, a czas mnie goni to po prostu oglądam jakiś film albo czytam jakąś książkę i tadam wena wraca ^^

5. Co naprawdę Cię irytuje ?
Hmm... Irytuje mnie kiedy jakaś osoba, która nawet nie zada sobie trudu żeby nie poznać nagle obgaduje mnie ze wszystkimi. Ogólnie chodzi mi bardziej o osoby typu obgaduje każdego z każdym. Naprawdę nie lubię takich rzeczy to takie wkurzające.

6. Lubisz chodzić na zakupy ?
Jeżeli mam iść po książkę czy coś w tym stylu to tak mogę siedzieć godzinami w tym sklepie, ale jak mam iść po jakieś ciuchy to zachowuje się jak przysłowiowy "facet". Idę, mierze, kupuje i na książki *.*

7. Gdy byłaś mała, czy miałaś jakiś przedmiot, który Cię uspokajał ?
Miałam swojego kochanego misia Kokardkę, tak wiem imię jest po prostu cudowne, ale hej była dzieckiem ! Wracając nawet dzisiaj go mam siedzi sobie na fotelu cały pozszywany, ale jest. :)

8. Jaką porę roku lubisz najbardziej ?
Najbardziej kocham jesień. Oprócz tego, że akurat tam wypadają moje urodziny to jesień jest super porą roku. No wiecie deszcz, który lubię i te kolorowe liście, które są naprawdę cudowne. Po prostu kocham <3

9. Potrafisz zorganizować sobie czas, tak, żeby Ci się nie nudziło ?
Nie, ja po prostu robię to na co akurat mam ochotę. W najgorszym przypadku śpię. :D

10. Często wychodzisz na dwór ?
Jestem typem domownika, ja po prostu na zewnątrz się nudzę. Wole spędzać czas przy anime, książce albo na pisaniu, a nie na odmrażaniu sobie swoich 4 liter. XD

11. Lubisz anime ? Jeżeli tak, jakie anime lubisz bardziej od innych.
Uwielbiam Kuroko no Basket - anime sportowe. Tam koszykówka wygląda jak sztuka, gdyby tak było w prawdziwym życiu och... wtedy to bym w nią grała, że cho cho. No i jest tam wiele fajnych postaci, które uwielbiam, nawet zaczęłam ostatnio kupować mangę. :)

12. Jeśli jesteśmy już w temacie anime, czy jesteś Otaku ?
Nie nie jestem otaku. Ja tylko lubię anime, mangę i trochę interesuje się Japonią... no dobra może jestem, ale się takowym (mondre słowo XD) nie czuje.

13. Czy coś kolekcjonujesz ?
Idioci się liczą ? Nie no dobra, na serio to kolekcjonuje książki, mangi i karteczki z opowiadaniami XD Tak wiem moje życie jest pasjonujące XD

***

Dobra, skończyły mi się już pytania. Jeszcze raz dzięki za nominacje Aika'san. Miło było sobie powspominać początek bloga, ale limit pytań został wyczerpany :( Nie mam już kogo nominować, zobaczymy się w nowy roku, więc wszystkiego naj na nowy rok :D Baj baj ^^

piątek, 18 grudnia 2015

Rozdział 13

DZIEŃ 3
Podejrzani: Amber, Klementyna, Kastiel. Muszę udowodnić, że któreś z nich to zrobiło. Czas poszukać dowodów.
***
Drzwi do pokoju gospodarzy trzasnęły, kiedy Renn wpadła do niego jak błyskawica. Dziewczyna była zdyszana. Cały dzień szukała głównego gospodarza, tylko po to by porozmawiać o jej przemyśleniach. Po drodze natknęła się na Melanię, a ta kazała jej sprawdzić tutaj, czy chłopaka wciąż nie ma.
- Nataniel, jesteś tutaj? - zawołała czerwonooka.
- Tutaj. - Nataniel pomachał jej zza biurka.
- Nareszcie - westchnęła. - Słowo daję, przeszukałam całą szkołę, a ty byłeś tutaj jak zawsze. - Uśmiechnęła się z ulgą.
- Trzeba było zacząć od tego miejsca albo złapać mnie po lekcji. - Zaczął przeglądać jakiś segregator.
- Złapać ciebie? Po lekcji? - Zaśmiała się dźwięcznie. - To już wolę szukać notatnika Lysandera, to przynajmniej jest możliwe.
- Daj spokój. - Chłopak zarumienił się. - Ja po prostu lubię spędzać tutaj przerwy.
- Wiesz jak to się nazywa? - Spojrzała mu prosto w oczy. - Pracoholizm.
- Miałaś jakąś sprawę do mnie? - zapytał zmieniając temat.
- Chciałam zapytać czy kogoś nie podejrzewasz?
- Podejrzewam? O co? - Spojrzał zaciekawiony.
- Przecież, musimy znaleźć złodzieja sprawdzianów.
- O tak. - Nataniel podrapał się w tył głowy. - Słuchaj Renn... jeśli o to chodzi, to nie musisz mi już pomagać. - Spojrzał na nią znacząco.
- Co?! Żartujesz sobie ze mnie?! - oburzyła się.
- Uspokój się. Po prostu uważam, że pomogłaś wystarczająco znajdując klucz. Teraz sam sobie poradzę.
- Jasne, nie wątpię - odpowiedziała chłodnym tonem.
- Czy ty coś sugerujesz? - zapytał lekko rozdrażniony chłopak.
- Nie, zupełnie nic nie sugeruję - odpowiedziała z sarkazmem.
Nie czekając na reakcję ze strony chłopaka Renn trzasnęła drzwiami i wzburzona wyszła na hałaśliwy, szkolny korytarz. Tysiące myśli zaczęło krążyć jej po głowię. Była tak strasznie zawiedziona i wściekła. Dureń! Jak może spokojnie siedzieć i patrzeć na jego starania? Nie zostawi go samego. Właśnie! To nie w jej stylu! Skoro nie może na niego liczyć to sama znajdzie złodzieja. Przecież gdzieś musiał zostawić jakiś ślad, małą wskazówkę, która czeka na znalezienie. Tylko gdzie jej szukać?! Hmm... Gdyby się nad tym dokładnie zastanowić to jedynym, pewnym miejscem jest pokój nauczycielski, a dzisiaj rada pedagogiczna. Jeżeli udałoby się jej zmieścić w dziesięciu minutach nikt nie zauważyłby jej zniknięcia.
Renn szybko przeszła do czynów. Nie wzbudzając podejrzeń spokojnie przeszła pustym korytarzem, aż dotarła do drzwi pokoju nauczycielskiego. Rozejrzała się po korytarzu i spokojnie nacisnęła klamkę. Drzwi nie ustąpiły, zostały zamknięte na amen (a dokładniej na klucz). Dziewczyna wyciągnęła z kieszeni spodni wsuwkę do włosów, znowu upewniła się, czy nikogo nie ma w pobliżu. Zaczęła majstrować wsuwką w dziurce od klucza. Zabawne, nigdy nie myślała, że przyda jej się ta sztuka. Następnym razem postawi swojemu młodszemu bratu wielki deser lodowy za nauczenie jej tak przydatnej rzeczy. Zamek kliknął i drzwi do pokoju stanęły otworem.
Czerwonooka na palcach weszła do pomieszczenia i zaczęła w nim myszkować. Po chwili przypomniała sobie o drzwiach i na powrót je zamknęła. Dziewczyna podeszła do szafek z aktami uczniów. Zaczęła szukać konkretnych nazwisk, po wyciągnięciu teczek poszukała kart ocen. Na wszelki wypadek zrobiła zdjęcia telefonem. W końcu powoli rozejrzała się po całym pomieszczeniu. Prawię poddałaby się, gdyby nie zauważyła małej, turkusowej kulki. Wszędzie było ich pełno. Renn schyliła się pod stolik i zobaczyła rozerwaną bransoletkę.
Bransoletka bez wątpienia należała do dziewczyny, na sznurku zostało parę turkusowych perełek. Naglę usłyszała szczęk zamka. W panice zaczęła szukać kryjówki.
- Szlak! - usłyszała zza drzwi.
Renn szybko wpadła za szafę.
Kliknięcie.
Ktoś wszedł do pokoju nauczycielskiego. Kroki powoli zbliżały się do jej kryjówki, co jakiś czas przystając. Po chwili do uszu dziewczyny doszedł trzask, jakby coś ciężkiego z impetem uderzyło o podłogę.
- Panie Farazowski! - krzyknęła oburzona nauczycielka biologi.
Była to straszna, nudna i poważna kobieta w średnim wieku. Cały czas chodziła w „babcinych” garsonkach, każdy kolor zakładała innego dnia, np. w poniedziałek niebieski, a w czwartek różowy. Włosy upinała w ciasny kok, a twarz malowała w staromodny sposób - oczy pomalowane niebieskimi cieniami, a usta krzykliwie podkreślone czerwoną szminką - co powodowało dość zabawną reakcję uczniów. O nie, tylko nie myślcie, że taka zabawa była też na lekcji. Biologia spokojnie konkurowała o miano najnudniejszej lekcji razem z lekcjami języków obcych. Dlaczego? To banalnie proste, uczniowie zamiast słuchać długich wykładów jak na historii po prostu przepisywali wszystkie możliwe definicje jakie znaleźli w podręczniku. Właśnie dlatego nauczycielka biologi został przezwana Formułką, najnudniejszą nauczycielką Słodkiego Amoris.
- Prze-przepraszam - odezwał się pan Farazowski.
- Na miłość boską! Proszę na następny raz uważać!
Nauczyciele rozmawiając o czymś tam ruszyli znowu w stronę pokoju nauczycielskiego. Osoba w pomieszczeniu zaczęła wyraźnie panikować. Kroki zaczęły zbliżać się coraz szybciej w stronę kryjówki dziewczyny.
- Co ty tu robisz? - zapytał szeptem Nataniel.
- A nie widać?! - odpowiedziała cicho pytaniem na pytanie.
- Ciszej. - Chłopak wepchnął się obok niej.
- Ej! Znajdź sobie własną kryjówkę. Nie mam zamia...
- Cicho. - Nataniel zakrył dłonią usta dziewczyny.
Policzki Renn zapłonęły czerwienią, podobnie jak policzki chłopaka. Dla uspokojenia dziewczyna zaczęła głęboko oddychać. Nataniel pachniał trochę jak nowe książki i proszek do prania? Z zamyślenia wyrwał ją trzask otwieranych drzwi.
- Otwarte? - zdumiał się Farazowski. - Pewnie nie zamknąłem.
Para za szafą wysłuchała długiej reprymendy Formułki o zapominalstwie i jego konsekwencjach. Nauczyciele krzątali się jakiś czas  po pomieszczeniu, aż wyszli na korytarz. Uczniowie poczekali, aż zamek kliknie. Potem nasłuchiwali kroków odbijających się echem po korytarzu. Po czasie, który wydawał się wiecznością kroki ucichły.
Para wyszła za swojej kryjówki.
- Renn co ty tu robisz? - zapytał ponownie Nataniel.
- Nie twój interes - burknęła dziewczyna.
- Wiesz co by się stało, gdyby pan Farazowski cię tu znalazł? Wiesz co zrobiłaby ci Formułka?
- Nie zapominaj, że ciebie też to dotyczy. - Szturchnęła go w klatkę piersiową.
- Wiem. Chciałem po prostu coś sprawdzić. - Ominął jej spojrzenie.
Dziewczyna nie zwracając już na niego uwagi podeszła do drzwi i szarpnęła za klamkę. Klamka nawet nie drgnęła. Farazowski musiał zamknąć drzwi.
- Cholera - mruknęła pod nosem.
- Co się stało? - Nataniel stanął za nią.
- Zamknięte. - Dziewczyna pokazała na drzwi.
- Spokojnie, mam klucz. - Wyciągnął przedmiot z kieszeni. - Zaraz otworzę.
Zamek kliknął, a Renn rozejrzała się po korytarzu i czym prędzej wyszła z pokoju nauczycielskiego. Bez żadnego „dziękuję”, bez „cześć”, ale za to z dowodem.
Zdobyła swoją małą wskazówkę, która była jej tak potrzebna. Czas wszystko dokładnie przemyśleć w domu, na spokojnie, z pamiętnikiem i kubkiem kakao w ręce.

***

Hej, hej, hej :D Już święta, no dobra~ święta za parę dni ale co tam. Ważne, że już napisałam rozdział, przyjmijmy że to taki prezent ode mnie dla was. Z okazji Bożego Narodzenia i Sylwestra życzę wam wszystkiego najlepszego, duuuużo prezentów, jedzonka (zwłasza jedzonka :3 ) i oczywiście wesołego Sylwestra ^^. Ok nie jestem mistrzem składania życzeń bądźmy szczerzy. Mimo to liczy się gest :) Wiecie co ? Brak mi tematu do pisania XD Dobra kończę, zachęcam was do komentowania, zwłaszcza że dzisiaj więcej opisów (chyba).
Fochatka życzy wesołych świąt i odmeldowuje się !
Szablon wykonała Domi L