Fochatka odmeldowuję się !
***
DZIEŃ 1
Renn właśnie weszła do szkoły, spokojnie skierowała się w stronę swojej szafki. Przeszła koło gabinetu dyrektora i usłyszała wrzaski.
- Jak mogłeś go zgubić! Masz go znaleźć! Jeśli nie wróci do końca tygodnia, zostaniesz ukarany! Wynoś się stąd!
Renn szybko odwróciła się do szafki i zaczęła majstrować przy zamku. Drzwi do pokoju nauczycielskiego otworzyły się, stanął w nich blondyn w białej koszuli.
- Renn? Czy ty...? Czy wszystko słyszałaś? - zapytał Nataniel.
- Nie. Ja tylko tędy przechodziłam. Możesz mi powiedzieć... Co się stało? - Odwróciła się do niego.
Chłopak spuścił wzrok.
- ... Ktoś... ukradł mój klucz... klucz głównego gospodarza. Jeśli go nie znajdę... zostanę ukarany... bo ktoś ukradł sprawdziany końcowe. - Zaczerwienił się.
- To straszne! Przecież... przecież nie mogą cię ukarać, ty nic nie zrobiłeś!
- Co z tego? Sprawdziany zniknęły, a ja miałem klucz. Jeśli nie znajdę nic, żeby się oczyścić z zarzutów zostanę ukarany.
- W takim razie ci pomogę. - Spojrzał na nią niepewnie. - Pamiętasz jak ostatnio zostawiłeś mi jedzenie na klatce schodowej?
- Tak, miałaś wtedy karę.
- Widzisz. Jeszcze ci nie podziękowałam, więc uznajmy to za spłatę długu.
- Dzięki, tylko co my zrobimy sami na całą szkołę?
- Hmm... - Zamyśliła się. - Najpierw musimy znaleźć twój klucz. Kiedy ci zniknął?
- Wczoraj, kiedy wychodziłem zostawiłem go na swoim biurku, ale już go tam nie ma.
- Czyli musimy popytać innych, tak?
- Można, ale co to da?
- Jeżeli ktoś go znalazł może nam go oddać - zaproponowała.
- Ale nie musi - zauważył.
- Przestań być pesymistą. To do kiedy mamy czas?
- Do piątku po lekcjach, wliczając dzisiaj... jakieś 4 dni.
- Dobra, zaczynam śledztwo - powiedziała i pobiegła korytarzem.
1. Sprawca zostawił klucz w szkole.
2. Sprawca zatrzymał klucz.
3. Ktoś inny znalazł klucz.
Renn właśnie weszła do szkoły, spokojnie skierowała się w stronę swojej szafki. Przeszła koło gabinetu dyrektora i usłyszała wrzaski.
- Jak mogłeś go zgubić! Masz go znaleźć! Jeśli nie wróci do końca tygodnia, zostaniesz ukarany! Wynoś się stąd!
Renn szybko odwróciła się do szafki i zaczęła majstrować przy zamku. Drzwi do pokoju nauczycielskiego otworzyły się, stanął w nich blondyn w białej koszuli.
- Renn? Czy ty...? Czy wszystko słyszałaś? - zapytał Nataniel.
- Nie. Ja tylko tędy przechodziłam. Możesz mi powiedzieć... Co się stało? - Odwróciła się do niego.
Chłopak spuścił wzrok.
- ... Ktoś... ukradł mój klucz... klucz głównego gospodarza. Jeśli go nie znajdę... zostanę ukarany... bo ktoś ukradł sprawdziany końcowe. - Zaczerwienił się.
- To straszne! Przecież... przecież nie mogą cię ukarać, ty nic nie zrobiłeś!
- Co z tego? Sprawdziany zniknęły, a ja miałem klucz. Jeśli nie znajdę nic, żeby się oczyścić z zarzutów zostanę ukarany.
- W takim razie ci pomogę. - Spojrzał na nią niepewnie. - Pamiętasz jak ostatnio zostawiłeś mi jedzenie na klatce schodowej?
- Tak, miałaś wtedy karę.
- Widzisz. Jeszcze ci nie podziękowałam, więc uznajmy to za spłatę długu.
- Dzięki, tylko co my zrobimy sami na całą szkołę?
- Hmm... - Zamyśliła się. - Najpierw musimy znaleźć twój klucz. Kiedy ci zniknął?
- Wczoraj, kiedy wychodziłem zostawiłem go na swoim biurku, ale już go tam nie ma.
- Czyli musimy popytać innych, tak?
- Można, ale co to da?
- Jeżeli ktoś go znalazł może nam go oddać - zaproponowała.
- Ale nie musi - zauważył.
- Przestań być pesymistą. To do kiedy mamy czas?
- Do piątku po lekcjach, wliczając dzisiaj... jakieś 4 dni.
- Dobra, zaczynam śledztwo - powiedziała i pobiegła korytarzem.
***
Do końca dnia przeszukałam całą szkołę, od dziedzińca po dach. Zajrzałam nawet do woźnej i zapytałam czy nie znalazł klucza. Skoro nigdzie go nie było zostały dwie możliwości:2. Sprawca zatrzymał klucz.
3. Ktoś inny znalazł klucz.